Z miłości do lasu

3
fcfcfc 012

Śmiało można powiedzieć, że jego rodzina była pierwszą, która zamieszkała na szczecińskim osiedlu Słonecznym. O swoim ukochanym miejscu – szczecińskiej Puszczy Bukowej, mówi z taką pasją, że od razu chce się tam iść na spacer. Podejrzewam, że mój rozmówca z chęcią oprowadzi każdego zainteresowanego. Poznajcie Pawła Herbuta. Założyciela Klubu Kniejołaza, administratora strony www.bukowa.szczecin.pl, miłośnika lasu, a przede wszystkim bardzo sympatycznego człowieka. 

Paweł Herbut potrafi o lesie opowiadać tak, że od razu nabiera się ochoty na spacer. O swoim ukochanym miejscu – podszczecińskiej Puszczy Bukowej, wie praktycznie wszystko. Dlaczego akurat ta puszcza jest wyjątkowa? Jak zachęcić dzieci do odwiedzenia drzewiastej krainy? Czy naprawdę jest tak źle z lasami, jak mówią? Odpowiedzi znajdziecie w rozmowie. 

maszt w Kołowie, Polana KołowskaMaszt w Kołowie, Polana Kołowska

Karolina Jaskólska

Co tak magicznego jest w tym lesie, że tak mocno Pana wciągnął?

Paweł Herbut

W Puszczy Bukowej magiczne jest to, że, jest to niezwykły, naturalny bukowy las porastający w fascynujący sposób ukształtowany teren. Żyjemy na środku Niziny Środkowoeuropejskiej, ale jak wejdziemy już do naszej Puszczy, to zauważymy, że jest bardzo podobnie jak w Bieszczadach. To prawdziwy las – nie jakaś typowo gospodarcza monokultura jakich wiele wokoło. Ma wspaniałe walory krajobrazowe, jest cenny przyrodniczo i tak naprawdę bardzo naturalny, bo ma w sobie pełno elementów tej prawdziwej natury. Zauważmy zróżnicowanie krajobrazu – tego co mijamy: pośród wzgórz jest mnóstwo strumieni, oczek wodnych, bagien, potężnych buków. To coś niespotykanego na Nizinie Europejskiej. Między innymi dlatego ten obszar jest tak ciekawy.

A pierwsze skojarzenie, wspomnienie z Puszczą Bukową?

Wczesne dzieciństwo. Pierwsze moje wypady na grzyby z rodziną, gdzie zainteresowały mnie przede wszystkim strumienie, które skądś tam płynęły. Niewielkie rzeczki – Niedźwiedzianka, Trawna. Ta ciekawość skąd one wypływają…. Ojciec mi mówił: „one tam z gór bukowych płyną”. No dobrze, ale gdzie te góry? Potem zacząłem oglądać mapy, kiedy byłem na tyle duży by je zrozumieć, zobaczyłem, że te góry są naprawdę blisko i można tam pójść tak po prostu, na spacer.

Obserwuje Pan Puszczę i jej okolice od strony Szczecina od bardzo dawna. Jak się ta okolica zmieniała?

Pamiętam czasy, kiedy tych osiedli jeszcze nie było. W czasie mojego wczesnego dzieciństwa. Byliśmy pierwszą rodziną, która została zameldowana na nowo wybudowanym mieszkaniu, na Słonecznym. Byliśmy pierwszymi mieszkańcami. To był blok na Kostki Napierskiego. Była taka sytuacja: ojciec poszedł odebrać klucze i dowiedział się, iż mają lekki bałagan i są nieprzygotowani do oddania kluczy, bo zgłosił się jako pierwszy odbiór. Trochę ich to zaskoczyło. Dlatego możemy śmiało twierdzić, że jesteśmy pierwszą rodziną (śmiech).

Pionierzy!

Dokładnie. Potem z tego mieszkania, z czwartego piętra obserwowałem jak rosły obok wieżowce, inne bloki. Wcześniej były tam sady, pola uprawne, jeziorko. Mówiliśmy na nie Jezioro Bacza. Teraz to Rubinowy Staw. Zupełnie inaczej to wyglądało. Pamiętam, że w miejscu, gdzie teraz jest Bukowe, było dużo sadów. Zbieraliśmy tam kwiaty lipy na różne napary. Potem osiedle Majowe. To były nasze tereny zabaw, jak nie było budowy. Wycieczki band chłopięcych. Takie polany. Tam, gdzie teraz jest Majowe, pamiętam rosnący łubin. Potem to wszystko zaczęli spychać. Pojawiły się głębokie rowy, rury.

IMG_6866

Wtedy już był w Panu leśny aktywista? Bolało Pana to, co się działo z terenami zielonymi?

Wtedy jeszcze nie (śmiech). W tamtych czasach to w większości pola, nieużytki. Inaczej na to patrzyłem. W sumie cieszyłem się, że będzie intensywniejsze życie, że pojawią się osiedla, coś się będzie działo. Choć z biegiem czasu, jak sobie przypomnę, to dużo lepiej, jakby nie było tych osiedli.

Bliżej natury i wspomnienia chłopięce…

Bliżej natury i więcej miejsc do spędzania czasu. Tak przyjemniej. Były naturalne plaże, można się było wykąpać. A teraz można spędzić czas na ławce, przy płocie, przy Rubinowym Stawie. Wracając do aktywisty, to walczymy o nieniszczenie terenów po drugiej stronie autostrady. Tam się dzieją różne rzeczy. Już raczej nie powinno się budować w tym miejscu niczego!

Jaką przyszłość wróży pan w takim razie Puszczy?

Myślę, że Puszcza Bukowa jest w tej chwili stosunkowo dobrze chroniona, ale wszystko może się zmienić, prawda?

Prawda.

Te formy ochrony, które są, mogą być osłabione, zniesione. Nawet one są niewystarczające. Teraz też mamy problemy z tym, że cały czas ktoś próbuje budować domy jakieś osiedle w samym środku Puszczy, na  polanie, na terenach chronionych. Dziwnymi metodami udaje mu się inwestycję posuwać do przodu. Ale myślę, że ludzie rozumieją coraz bardziej, że już dość. Że chociaż jakieś skrawki naturalnych ekosystemów należy zostawić, już tyle zniszczyliśmy, to może trochę zostawmy.

Świadomość ludzi się zmienia.

Myślę, że tak. Świadomość ludzi mieszkających w tych wioskach jest dużo większa niż była kiedyś. Budujące jest to, że coraz częściej ludzie mieszkający na terenach Puszczy, którym nieraz opłacałoby się przekształcić czy sprzedać działkę pod zabudowę, rozumieją, że tak nie powinno być i tego nie robią. Poza tym coraz więcej jest nowych mieszkańców z miast szukających spokoju. Specjalnie przyjeżdżają tu, aby obcować z naturą. Myślę, że wszystko idzie w dobrą stronę.

A Pan marzy o drewnianym domku w leśnej głuszy?

(Śmiech) No tak. To jest odwieczny konflikt między chęciami jednostki a dobrem wspólnym. Oczywiście, że chciałbym mieszkać na naturalnym terenie. Każdy domek niestety, czy drewniany, czy nie, jest ingerencją w naturę. Ale również chętnie zamieszkałbym w którejś z wiosek. Może się kiedyś uda!

Ta natura jest jeszcze naturą…

Te wioski są bardzo piękne, malownicze, życie jest na razie spokojne. Coraz więcej ludzi jednak jeździ tam w celach turystycznych. Ale, mimo wszystko…

wzgórze Widok nad j. Szmaragdowym

Kiedy obserwuje Pan w mediach wszystkie doniesienia o wycinkach lasu, konfliktach, patrzy na to, co się dzieje z lasami w Polsce, co Pan czuje?

Myślę, że jeżeli chodzi o same lasy, to nie jest tak źle jak mówią, choć pojawiły się właśnie bardzo negatywne tendencje. Prawda jest taka, że lasów w Polsce nie ubywa. Nie jest tak, że wycinają lasy i ktoś robi potem coś złego z tymi terenami. Problem jest w jakości tych lasów. Las to miejsce z mnóstwem procesów naturalnych, które należy utrzymywać i chronić. Jak się tego nie robi – las umiera. Wtedy jest plantacja do pozyskiwania drewna. Problemem jest to, w jaki sposób się gospodaruje. To jest najtrudniej ludziom wytłumaczyć….i leśnikom też, niestety.

Co my możemy robić, jak to się mówi, taki przeciętny Kowalski?

Przeciętny Kowalski, jeżeli chodzi po lesie, musi patrzeć na to, co się tam dzieje. Zauważać miejsca, gdzie były piękne stare drzewa, a teraz ich nie ma. Musi wiedzieć, że nie dzieje się wtedy dobrze. Pół biedy jak to są pojedyncze drzewa. Jednak kiedy w grę wchodzi więcej kiedy się wycina całe połacie starodrzewi i zostawia rozległy, sterylny młodnik – to już nie jest dobrze. Las, aby był zdrowy, musi być bardzo zróżnicowany. Musimy poczuć że jesteśmy w puszczy i pomyśleć jak powinna ona wyglądać.  Przykładowo stare, wyglądające na chore drzewo jest tak naprawdę tym lepszym, cenniejszym okazem, aktualnie „towarem deficytowym” w lasach gospodarczych. Żyje w końcu na nim mnóstwo organizmów, grzybów, chrząszczy, porostów.  A takie drzewa są na wagę złota – bez nich przerwane zostają kluczowe, naturalne procesy.

A Pana ulubione miejsce w Puszczy Bukowej?

Ojej, tych miejsc jest tyle….Moje ulubione trudno opisać, bo trudno tam trafić. To są miejsca zaszyte w dziczy. Taka samotnia.

Tajemnicze! To nie zdradzajmy, bo wtedy już nie będzie samotnią.

Ale zdradzę takie, moim zdaniem, najpiękniejsze ze znanych miejsc. To zdecydowanie jest Lwia Paszcza. Jej okolica jest przepiękna! Wspaniałe lasy, strumienie, źródliska.

Czy tego możemy nauczyć się w Klubie Kniejołaza?

Oczywiście, że tak. Ale nie tylko tam. Sami też możemy się tym zainteresować. W tej chwili dostęp do informacji jest na tyle prosty, że wystarczy poświęcić tylko czas. Sami się nauczymy.

rajd 024

Zaczęło się od forum. Kilka skrzykniętych osób, podobne pasje…

Na początku wyglądało to tak, że chcieliśmy sobie razem pochodzić. Bardzo szybko doszliśmy do wniosku, że widzimy rzeczy, które nam się nie podobają. Na początku był gruz wysypany w lesie, ładna dróżka, która teraz jest szlakiem do wywózki drewna albo rura przepustowa na pięknym strumieniu. Zaczęliśmy protestować. Bardzo szybko okazało się, że to nie są główne problemy. Były to tylko takie estetyczne uszczerbki. Dużo innych rzeczy, istotniejszych wyszło na jaw. Zagrażały one Puszczy, zaczęliśmy się tym interesować. Mielimy przyśpieszone szkolenie z wyszukiwania informacji o Puszczy i ochronie przyrody.

Czy jest w Waszym klubie ktoś z wykształceniem biologa czy leśnika?

Członkowie mają różne wykształcenie, ale typowych zawodowców nie ma. Myślę jednak, że przy odrobinie zaparcia i pasji można się na tyle wyedukować, że w pewnych sprawach ta wiedza będzie wyższa niż tak zwanych zawodowców.

Ile jest teraz osób w klubie?

W tej chwili to jest bardzo płynne. Około 15 osób. Klub to nie tylko osoby formalnie zapisane. To cala masa tych, którzy nas wspierają. Ich jest bardzo, bardzo dużo.

Jak się do Was dostać, jak dołączyć?

Wystarczy napisać maila. Nie ma z tym problemu. Trzeba chcieć jednak przynajmniej pomóc jakoś w klubie. Bo jeżeli ktoś chce sobie tylko pochodzić, w celach rekreacyjnych, to nie ma sensu. Od tego jest bardzo wiele innych grup. My jesteśmy grupą, która dla Puszczy wiele robi. I przydałoby się w jakiś sposób zaangażować wraz z nami.

uo 4

Trzeba mieć w sobie aktywistę. A jak zachęcacie dzieci żeby ruszyły sprzed komputerów, telewizorów?

Dzieci koniecznie trzeba zachęcać. Pokazać, że nie trzeba się bać pająków i innych „robaczków”.  Na pewno jak najczęściej wyciągać dzieci do lasu. Uczyć jak się zachowywać. Pokazać im jego piękno. Zaszczepić w nich miłość do roślin i zwierząt, dużo o nich opowiadać. Nie da się tego pokazać jeżeli samemu się nie rozumie lasu. Najpierw trzeba w sobie zaszczepić pasję i miłość do Puszczy. Nasze dziecko bardzo często w lesie zauważy coś, czego my nie widzimy -wtedy warto okazać swoje zainteresowanie tym „zjawiskiem”.

Inna perspektywa.

Tak. Dla nas standard, a dziecko zobaczy i okaże się, że dla niego to coś pięknego. Jakiś porost, grzyb. A my byśmy stwierdzili, że to jakaś pleśń.

Pan musiał zachęcać swoje dzieci?

Szczerze, nie pamiętam. To po prostu się działo. Dużo jeździliśmy rowerami po lesie. Dziecko nie lubi daleko się przemieszczać, bo nóżki bolą. A na rowerze całą Puszcze przejeździliśmy. Choć Puszcza może sprawiać problem – jest górka. Dzieci lubią wszelkie zabawy typu zostawianie strzałek, INO. Wtedy nie ma zmęczenia. Mają misję. Trochę kreatywności od rodzica i wszystko wygląda inaczej. Rodzic się tak samo dobrze bawi, jak dziecko. Ja chowałem dzieciom zamiast listu również jakiś batonik, soczek. Radość dziecka była tak duża, że samemu robiło się cieplej na sercu. Można się w ten sposób dobrze, wspólnie bawić.

rajd 032

Jakie ma Pan teraz plany? Czy może wakacyjna przerwa?

Zdecydowanie nie przerwa! Będzie rajd rowerowy – informacji proszę szukać na stronie Internetowej i naszym facebookowym profilu. Potem, jesienią, INO. Mamy dużo różnych innych planów. Na pewno będziemy chcieli nakręcić film o Płoni, od źródeł do ujścia. Nie będę więcej zdradzał, będzie niespodzianka.

Jeśli Pan jedzie na wakacje, to do lasu czy wręcz przeciwnie?

Odpoczynek dla mnie musi być zdecydowanie aktywny. Z rodziną długo nie wysiedzimy w jednym miejscu. Nie wchodzą w rachubę wyjazdy i leżenie na plaży. Najczęściej jedziemy w góry, zwiedzamy stare zamki. Czasem się zdarzy objazdowa wycieczka samochodowa. Odwiedzamy kilka ciekawych miejsc. Nie zostajemy na długo, żeby się nie znudzić. Chyba że góry i jedna baza wypadowa. Nasza jedyna podroż zagraniczna, która była taka bardziej statyczna to wycieczka do Chorwacji. Ale to też nie było za dużo siedzenia. Bardziej zwiedzanie. Może kiedyś nam to przejdzie. Ale na razie inaczej nie ma sensu.

Życzę, aby to się nigdy nie zmieniło!

y4

rajd 041 (1)

rajd 053

Uroczysko u źródeł Rudzianki

y3

About author

Karolina Jaskólska

Jestem młodą mamą, choć znam młodsze. Zostałam nią w wieku 26 lat, ale jako że starość zaczyna się po 99. roku życia mogę się za młodą mamę uważać. Mam cudownego syna i córkę, którzy są dla mnie całym światem. Z zawodu dziennikarka z wykształcenia medioznawczyni. Bardzo lubię to co robię, więc trudno całkowicie zerwać z pracą. Staram się jak tylko mogę chociażby ‘coś skrobnąć’. Żeby oddychać potrzebuję: najbliższych sobie osób, marzeń (które powoli spełniam), celu (który łączy się ze spełnieniem marzeń) i czystego powietrza (którego coraz mniej…) Życzę sobie i czytelnikom przyjemnego spędzania czasu. Mam nadzieję, że nie raz się spotkamy wirtualnie bądź w rzeczywistości.

3 comments

  1. Darek 16 sierpnia, 2016 at 05:04 Odpowiedz

    Powiedziano „”Myślę, że Puszcza Bukowa jest w tej chwili stosunkowo dobrze chroniona”” i należy zgodzić się z tym w całej rozciągłości. Więc po co te ataki na lasy Lasy państwowe. Wielki Brat finansuje i trzeba zdać raport?

Post a new comment

13153396_1253802717980652_1415970910_n

Majówka

W tym roku majówka na spokojnie. Jeden dzień nad morzem, jeden spędzony przy grillu, no i jeden z nożyczkami i brystolem. Nadrobienie zaległości, odpoczynek i ...