Strefa tatusia: „Kochanie, będziemy mieli dziecko”

0

Jak facet – w dodatku młody – reaguje na takie zdanie? Nie ma reguły. Ja od szoku przez chwilową panikę, skończyłem na niewiarygodnej radości. Teraz to dopiero się wszystko zmieni – pomyślałem.

Zacznie się wybrzydzanie, apetyt na to, czego akurat w domu brakuje, burza hormonów, zakupy, masaże, plany na przyszłość. Potem brak snu, ząbkowanie, tysiące pytań, obowiązki po pracy. Będzie się działo!

A tu nic. No, prawie nic. Wszystkie stereotypy i strasznie kolegów poszły na marne. Samopoczucie dopisywało przyszłej mamie do końca. Apetyt wcale nie taki przerażający, hormony dało się okiełznać. Może i kilka kryzysów było, ale można je policzyć na palcach jednej ręki. I wcale nie takie okropne, jak mówią. Mamuśka niczym nie rzucała, nie krzyczała w niebogłosy. Nuda.

Co do planów na przyszłość. Fakt, trochę się zmieniły. Ambicje poszły na drugi plan. Teraz najważniejsze to utrzymać rodzinę.

Pytanie, które kołatało się w mojej głowie jak mantra przez całą ciążę, to czy będę dobrym tatą? Tak, kobiety, nie tylko wy się nad tym zastanawiacie! Spokoju nie dawało mi, jak dam radę pogodzić pracę z zajmowaniem się dziećmi? Czy będę w stanie egzekwować to, co chcę, czy ulegnę przy jednym spojrzeniu malucha? Czy będę wstawał do dziecka w nocy (jak już usnę, to staję się kamieniem)? Czy nie ucieknę przy pierwszym przewijaniu? Czy jeszcze kiedyś spotkam się z kolegami?! Natłok myśli, jedna nieprzespana noc i co ma być to będzie!

Nadszedł ten dzień. Idziemy rodzić syna. Dlaczego idziemy? Bo poród ma być rodzinny, czyli ja – udając dzielnego – stoję obok i (jak mówią pogłoski) wysłuchuję obelg na swój temat, trzymając za rękę ile sił. Swoją drogą najlepszą historię sprzedała mi pani ze szkoły rodzenia. Opowiedziała, jak to jedna rodząca swojemu mężowi nadgryzła palec, gdy ten chciał zwilżyć jej usta wodą. Mało zachęcające.

Wracając jednak do naszej sytuacji – nikt mi nic nie odgryzł. Ostatecznie postanowiono zrobić cesarkę. Chwila stresu i po półgodzinie zobaczyłem swojego pierworodnego. Wszystkie wątpliwości zniknęły! Kiepski jestem w odnajdywaniu podobieństw u niemowląt, ale mogę się założyć, że trochę podobny do mnie był. Nie tylko wtedy, gdy spał jak kamień.

Bo trzeba dodać, że te zasłyszane stereotypy o których wspominałem to bujda. Każda ciąża i dziecko oczywiście jest inne. Dlatego mam radę: przyszli ojcowie, nie słuchajcie porad bezdzietnych. W sumie tych dzieciatych też nie. Mi ojcostwo spodobało się na tyle, że mogę pochwalić się jeszcze córką.

ŁG

Więcej: http://www.logo24.pl/dovelogo/1,152345,20242510,kochanie-bedziemy-mieli-dziecko.html

About author

Karolina Jaskólska

Mama cudownego syna i cudownej córki, którzy są dla mnie całym światem. Z zawodu dziennikarka z wykształcenia medioznawczyni. Żeby oddychać potrzebuję: najbliższych sobie osób, marzeń (które powoli spełniam), celu (który łączy się ze spełnieniem marzeń) i czystego powietrza (którego coraz mniej…) Życzę sobie i czytelnikom przyjemnego spędzania czasu. Mam nadzieję, że nie raz się spotkamy wirtualnie bądź w rzeczywistości.

No comments

Franklin i konkurs

Tego uroczego żółwika chyba wszyscy kojarzą. Jego przygody wywołują uśmiech, a przy okazji uczą. Przykłady? „Franklin. Wielka księga przedszkolaka” – zobaczcie.