Kilka słów o cieple….

0

Mimo, że zacznie się profesjonalnie to skończy się z lekka mniej fachowo. Aczkolwiek świątecznie, „szałowo świątecznie”. Jak już wiecie czego się spodziewać to przeczytajcie dla dla przyjemności – lekki, przyjemny i mało wymagający tekst o cieple i świętach. Tak potrzeba tej lekkości (mi na pewno, nie wiem jak Wam) i oderwania od rzeczywistości w ten przedświąteczny czas

Ciepło fachowo

Tutaj nie ma co ukrywać w stworzeniu tego akapitu pomogły mi mądre strony. Bo co będę Wam pisać o czymś, na czym się nie do końca znam. Warto słuchać ludzi z większym doświadczeniem. Także, ciepło rozumiane fachowo, fizycznie to część energii wewnętrznej przekazywana od ciała cieplejszego do ciała chłodniejszego, a odbywa się w oparciu o mikroskopowy mechanizm zdarzeń między cząsteczkami. Ciepła jako takiego nie widać gołym okiem.

Oznaczenie ciepła to Q, a jednostką jest dżul (bo ciepło to energia)

Można też powiedzieć, że ciepło schwytał grzejnik i szczelnie ukrył.

Przedświąteczne ciepło jako zło

No i teraz możemy porozmawiać bardziej symbolicznie, metaforycznie. Nie wiem jak Wy, ale ja przed Świętami odczuwam różne rodzaje ciepła. Niestety, są i złe jego strony. Jakie?

Ciepło mi kiedy latam jak szalona w pogoni za prezentami, zakupami. Co łączy się z ciepłem w momencie, gdy od dobrych kilkunastu minut stoję w kolejce do kasy, a jakoś nie przyszło mi go głowy zdjąć z siebie jeszcze swetra

Ciepło mi kiedy pomyślę już po wszystkim jak dużo pieniędzy dziwnym trafem zniknęło mi z portfela

Ciepło mi jak stoję przy kuchence i pichcę tonę jedzenia, które będziemy jedli do Wielkanocy

Ciepło mi, gdy po raz kolejny wpadnie mi do głowy genialny pomysł upieczenia ciasteczek. A przecież jestem TOTALNYM cukierniczym beztalenciem

Ciepło mi, gdy niosę choinkę i potem ją ubieram i tłucze się kolejna bombka

Ciepło mi, gdy dziecko jakimś trafem (nie wiem jak to robi?!?!?!) odnajduje prezenty od Mikołaja/Dziadka Mroza/Gwiazdora (niepotrzebne skreślić), które przecież ukryłam w idealnym do tego celu miejscu. Na dnie szafy/w otchłani piwnicznych czeluści czy za stertą dawno nie używanych tobołów

Ciepło mi, gdy przypominam sobie, że przecież znów na Wigilii będzie ciocia, która bardzo interesuje się moim życiem i zacznie zadawać stos przyjemnych pytań

No i ciepło mi gdy wyjrzę za okno, a tam nie ma śniegu. I w tym momencie są dwie opcje:

A. Ciepło dlatego, że troszkę mi smutno, bo jak to Święta bez śniegu?!

B. Ciepło mi, bo faktycznie jest na dworze ciepło

A teraz mi ciepło, bo przypomniało mi się że obiecałam (sobie też), że napiszę tekst o cieple, a siedzę w pracy….

I teraz bliższy mi rodzaj ciepła

Te całe „złe ciepło” musiało się pojawić, bo cenię sobie dwie strony medalu. Ale tak naprawdę podczas przedświątecznego okresu towarzyszą mi jednak te pozytywne rodzaje ciepła. Tego co swój dom mają w sercu. Emocje, wrażenia, wzruszenia i wszystkie ckliwe cechy. Ale tak – robi to wszystko na mnie niesamowite wrażenie. Dokładnie chodzi mi o:

Ciepło, które pojawia się w momencie, gdy patrzę na moje dzieci, które cieszą się z każdego świątecznego elementu w domu, sklepie czy na dworze

Ciepło mi, gdy widzę jak rewelacyjnie bawią się lepiąc pierogi czy mieszając chociażby sałatki

Ciepło mi gdy mogę wydać pieniądze na prezenty dla bliskich. Bo mogę, bo przecież tyle na to pracowałam. Ależ jaka to przyjemność!

Ciepło mi jak gotuję, bo mam co włożyć do garnka, bo mam możliwość, bo lubię, bo mam dla kogo i z kim

Ciepło mi,gdy siedzę pod kocykiem i piję herbatkę z miodem

Ciepło mi gdy przy pastelowym kolorze migoczącym z choinki, siedzę wtulona w swoje Potworki

Ciepło mi od śmiechu, który zapewne słyszą i sąsiedzi, a jest efektem rozmów i żartów z rodziną przy wigilijnym stole

Ciepło mi gdy objem się barszczem, pierogami i rybą

Ciepło mi gdy przytulam się z ukochanymi osobami podczas składania życzeń

I to jest właśnie to ciepło za które tak lubię Święta!

Kochani, wszystkim Wam życzę CIEPŁYCH, kolorowych, pełnych miłości Świąt. Ale przede wszystkim tego, żeby nie tylko Święta takie były!

Ho ho ho!

Tekst powstał dzięki wielkiej dawce motywacji i w ramach pomysłu Blogrudzień 2017

A udział w tym przyjemnym wydarzeniu biorą:

1 – Ewelina z www.pozytywnydom.com

2 – Ania z www.pepek-swiata.com

3 – Weronika z www.minimalisticgirl.pl

4 – Dagmara z www.dziubdziak.pl

5 – Kasia z www.tarapatka.pl

6 – Magda z www.savethemagicmoments.pl

7 – Mirka z www.blondpanidomu.pl

8 – Sylwia z www.matczysko.pl

9 – Gosia z www.jaskoweklimaty.pl

10 – Karolina z www.mlodamamma.pl

11 – Karolina z www.karolinaplichta.pl

12 – Agnieszka z www.321startdiy.pl

13 – Olga z www.rodzinazeszczecina.pl

14 – Sylwia z www.mlodamamapisze.com

15 – Karolina z www.wysmakowana.pl

16 – Karolina z www.dzieciecapodroz.pl

17 – Kamila z www.ugotowanepozamiatane.pl

18 – Agata z www.wesellerka.pl

19 – Emilia z www.mamaisynzgranyteam.pl

20 – Iga z www.znaciskiemnaszczescie.pl

21 – Karolina z www.mamakarolina.pl

22 – Monika z www.mamanacalego.pl

23 – Agata z www.beztroskamama.pl

24 – Magda z www.magdam.com.pl

27 – Asia z www.humoryzmory.blog.pl

28 – Natalia z www.swiattomskiego.pl

29 – Justyna z www.pogodnieprzezzycie.pl

30 – Ola z www.jasiovo.blogspot.com

31 – Edyta z www.mumnaopak.blogspot.com

About author

Karolina Jaskólska

Mama cudownego syna i cudownej córki, którzy są dla mnie całym światem. Z zawodu dziennikarka z wykształcenia medioznawczyni. Żeby oddychać potrzebuję: najbliższych sobie osób, marzeń (które powoli spełniam), celu (który łączy się ze spełnieniem marzeń) i czystego powietrza (którego coraz mniej…) Życzę sobie i czytelnikom przyjemnego spędzania czasu. Mam nadzieję, że nie raz się spotkamy wirtualnie bądź w rzeczywistości.

No comments

Kwiatki, bratki, różowy plusz

Moje pierwsze skojarzenia: rowery, woda i zapach. Wszystko w połączeniu z urlopowym nastrojem tworzy niesamowitą mieszankę. Właśnie takie jest to miasto – niesamowite. Byłam tam ...