Noworoczne myśli zebrane

0

Ostatnio kilka razy usłyszałam, że jestem wesoła, radosna. Pozytywnie i miło zrobiło się na sercu mojej małej osobie. Dalej usłyszałam jednak, że jestem taka pogodna, bo młoda i jeszcze nie znam życia

Zapewne nie ruszyłoby mnie to, bo wiem jak jest. Może i młodo wyglądam (geny!), ale czy naprawdę nie wiem jakie jest życie? Tu bym się nie zgodziła.

Nie mam jeszcze trzydziestki, więc mam mniejsze doświadczenie życiowe niż osoby starsze. Prawda nad prawdami, nic odkrywczego. Mam dwoje dzieci, prace, nie mam kredytu (uff). Okej, to może przez ten kredyt nie wiem co to życie….

Dlaczego w ogóle podejmuję ten temat? Bo leżę właśnie w ten nowy rok, patrzę na moje dwa największe skarby na świecie i rozmyślam, że tak naprawdę nie chcę być postrzegana jak naiwna trzpiotka – co również usłyszałam. Miało być to stwierdzenie użyte w pozytywnym znaczeniu… chyba troszkę nie wyszło.

Nie mam co zaprzeczać, jestem z tych wesołych i radosnych. Wolę śmiać się do łez niż płakać ze smutku. Wolę każdemu mówić „dzień dobry” lub „cześć” i być tą, która przyjdzie i rzuci żarcikiem albo będzie można się z nią ponabijać. A nie tą, która ma wokół siebie aurę z serii „spadaj”.

Jednak nie jest tak, że jestem pozbawiona problemów, czy życie nie rzuca mi kłód pod nogi. Idę o zakład, że osoby, które mnie najlepiej znają wiedzą jak potrafię się zdołować, chwilę zamknąć w sobie czy posmutnieć. Staram się mimo wszystko jak najszybciej stanąć na nogi i nie pokazywać swoich smutków na zewnątrz. Ludzie mają za dużo swoich problemów żeby jeszcze musieli znosić moje. Takie pozytywne podejście do życia ZDECYDOWANIE częściej mi pomogło, niż przeszkodziło. Do tego jak pomyślę o moich najcudowniejszych na świecie dzieciach, zdrowe, pogodne i w pełni sił, że mam przy sobie genialnego faceta, dzięki któremu robię to co robię (bo umówmy się za moją pracę nie dalibyśmy rady przeżyć). To On musiał zrezygnować po części ze swoich planów, dzięki czemu mogę się w jakiś sposób realizować. Do tego lubię swoją pracę. Nasze dzieci mają ekstra tatę i dziadków, bez których nasze życie nie byłoby takie jakie jest. Pomoc i zżycie z maluchami – bezcenne. Realizujemy marzenia, snujemy plany, razem się kłócimy, radujemy, poznajemy siebie, bo przecież Ptysie dopiero zaczynają swoją życiową przygodę. Portfel nasz mógłby być cięższy, ale nie mogę narzekać – na życie, przyjemności i wszelkie potrzeby starczy. Mieszkamy w przytulnym miejscu, które ładuje nas pozytywnie. Nie jest to nasze mieszkanie, a wynajmowane, ale jest. Ileż to osób nie ma w ogóle gdzie mieszkać… Do tego mamy auto. Okej tu mała adnotacja. Ostatnio przechodzimy z samochodem trudne chwile, ale umówiliśmy się z nim, że to przejściowe. Osiedliśmy w bezpiecznym miejscu, bez wojny, poważnych konfliktów. Mamy rewelacyjnych sąsiadów, zwariowanego psa, jedzenie w lodówce, ambicje, wyobraźnię, wspólne plany, najlepszych przyjaciół, wspaniałych znajomych, genialną rodzinę, muzykę co w duszy gra…

Dlatego pytam, czemu mam się smucić, być wiecznie poważna (żeby nie było, potrafię zachować powagę, prowadzić ciężkie rozmowy, załatwiać skomplikowane, niewygodne sprawy). Czy tylko po to aby ktoś kiedyś powiedział „Ona zna życie”? To ja chyba podziękuję.

 

freedom-1886402_960_720

 

About author

Karolina Jaskólska

Mama cudownego syna i cudownej córki, którzy są dla mnie całym światem. Z zawodu dziennikarka z wykształcenia medioznawczyni. Żeby oddychać potrzebuję: najbliższych sobie osób, marzeń (które powoli spełniam), celu (który łączy się ze spełnieniem marzeń) i czystego powietrza (którego coraz mniej…) Życzę sobie i czytelnikom przyjemnego spędzania czasu. Mam nadzieję, że nie raz się spotkamy wirtualnie bądź w rzeczywistości.

No comments

Kobieta świadoma

Silna, ambitna, młoda, uśmiechnięta, a przede wszystkim świadoma. Swoją energią mogłaby obdarować setkę ludzi. Pozornie spokojna i delikatna, a mogłaby zawstydzić niejedną osobę