Moje miejsce na ziemi – Holandia

0

Z cyklu Matka Polka na obczyźnie

We wschodniej Holandii w miasteczku Almelo mieszka czteroosobowa rodzina. Sześcioletni Daniel, czteroletnia Naomi i ich rodzice. Magda, mama tej wesołej gromadki mówi, że  znając siebie gdyby nie  do Holandii, pojechałaby zapewne gdzie indziej. Teraz jej domem jest właśnie Holandia. I o tym ze mną porozmawia.
WP_20150920_13_54_17_Pro

 

 

Co według Ciebie oznacza stwierdzenie Matka Polka?
To matka-kwoka, taka jak ja J
 
Teraz mieszkasz w Holandii, ale z tego co wiem nie był to pierwszy kraj do którego pojechałaś.
Wyjechałam do USA w 2001 roku do pracy jako au-pair. Po roku zaczęłam studia w Holandii. Potem znalazłam prace, wyszłam za mąż i tak zostałam. W czerwcu 2012 przeprowadziliśmy się tymczasowo do Szczecina, a w maju 2014 ze względu na to, że dostałam nową prace, znów wróciliśmy do Holandii.
Dzieci urodziłaś w Holandii prawda? Bałaś się czegoś? Problemy językowe, adaptacja, odległość od swojego kraju, bliskich?
Jak widzisz nasza sytuacja jest trochę mniej standardowa. Kiedy myślę o sobie sprzed 14 lat to bałam się wielu rzeczy, ale było mi o tyle łatwiej, że jeszcze wtedy na świecie nie było dzieci. Kiedy myślę o naszym powrocie do Holandii w 2014 roku, mam wrażenie iż był to właściwie powrót do domu. Dosłownie i w przenośni, bo podczas niespełna 2 letniego pobytu w Szczecinie nasz dom był wynajmowany. Poza tym cały czas, ze względu na to, że mój mąż jest Holendrem, dzieci miały kontakt z językiem, kultura i z samym krajem. Mimo tego, że były małe (Daniel miał wtedy niespełna 5 lat, a Naomi niespełna 3), to tak naprawdę nie był to dla nas wszystkich jakiś wielki szok czy wyzwanie. Jedyna bardzo ważna dla mnie rzecz, i którą ja osobiście przeżyłam bardzo mocno, to życie znów z daleka od rodziców, rodziny, przyjaciół i do tego chyba nigdy nie przywyknę.
W jakim języku mówią Twoje dzieci?
Holenderski jest ich pierwszym językiem, ale dzieci dobrze mówią i rozumieją po polsku.
A Ty po jakiemu do nich mówisz?
Z dziećmi rozmawiam zazwyczaj po polsku, chociaż przyznaje… czasem jak się spieszę czy chce żeby one się pośpieszyły ponaglam ich po holendersku.
Ty i mąż pracujecie?
Mąż prowadzi własna firmę, ja jestem wykładowcą na uczelni. Dzięki temu oboje, mimo że pracujemy w pełnym wymiarze godzin (co dla holenderskich kobiet jest dziwne, gdyż duża większość pracuje na pół etatu) mamy w miarę elastyczne godziny pracy. Tym samym relatywnie dużo czasu możemy poświecić dzieciom.
Twoje pociechy chodzą już do szkoły?
Dzieci maja w tej chwili 6 i 4 lata, oboje chodzą już do szkoły. W Holandii szkoła podstawowa zaczyna się w momencie ukończenia 4 roku życia (w każdym momencie w roku – oprócz wakacji letnich).
To stosunkowo wcześnie. I spędzają tam całe dnie?
Zajęcia zaczynają o 8.45, przy czym można przyprowadzać dzieci do szkoły od 8.30. O tej godzinie jest otwierana. Oboje chodzą do szkoły Montessori, więc nie ma w niej typowych lekcji, ale bloki i program tygodniowy, który dzieci musza zrealizować z pomocą nauczyciela. W młodszych klasach rola nauczyciela jest jeszcze relatywnie duża, w starszych większa odpowiedzialność leży w rękach uczniów. Daniel 3 razy w tygodniu ma szkole do 15.00, 2 razy w tygodniu do 12.15. Naomi 3 razy w tygodniu do 15.00, raz do 12.15 (w środy, tak jak Daniel), a piątki ma wolne.
A poza szkołą?
W piątki popołudniu dzieci są zawsze w domu z tatą, w środy ze mną. Dwa razy w tygodniu chodzą do świetlicy i są odbierane około 17.00-17.30. W środy i w piątki za względu na to, że kończą szkole wcześniej, często umawiają się z kolegami, koleżankami. Bawią się u nas bądź u nich w domu lub też na dworze. Dzieci chodzą również na zajęcia dodatkowe takie jak basen (Naomi w piątki po południu, Daniel w soboty) oraz Daniel do szkoły muzycznej na lekcje pianina. Nie potrafimy usiedzieć w miejscu. Dużo podróżujemy, wyjeżdżamy, wychodzimy, spacerujemy, jeździmy na rowerze. Generalnie jesteśmy wszyscy bardzo aktywni.
WP_20151018_17_35_27_Pro
Myślisz czasem o powrocie do Polski?
Tu jest nasz dom.
Często wracacie odwiedzacie Twoją ojczyznę?
Rodzinę w Polsce odwiedzamy 3-4 razy w roku.
Bierzecie udział w wydarzeniach polonijnych?
Nie, z wyjątkiem polskiego katolickiego kościoła, do którego chodzimy raz na jakiś czas, ale nie wiem czy można to nazwać braniem udziału w wydarzeniach polonijnych J.
Polskie rodziny trzymają się razem?
Z tego co obserwują w polskim kościele to tak.
Jak odczuwasz, co o Polakach, polskich rodzinach myślą rodowici mieszkańcy kraju?
Ogólnie Polacy postrzegani są jako naród bardzo pracowity, na którym można polegać.
Zastanawiasz się czasem co by było gdybyś wróciła, a może wręcz nie wyjechała?
Gdybym wróciła nie, ale gdybym wcale nie wyjechała czasem tak. I znając siebie i życie gdyby nie  do Holandii, pojechałabym gdzie indziej J. Zawsze tak chciałam, o czym najlepiej wiedzą moi rodzice i rodzina.
Potrafisz powiedzieć jakie są różnice w sposobie wychowania dzieci w Holandii i w Polsce?
Wydaje mi się, że różnice są znaczne. Przede wszystkim w podejściu rodziców, rodziny do dziecka. U nas w Polsce nie zawsze, ale często tak jest, że w momencie pojawienia się potomstwa cały świat zaczyna się kręcić wokół tego maluszka. W Holandii jest odwrotnie. Dziecko w momencie pojawienia się jest częścią rodziny i np. normalne jest jeżdżenie z kilkumiesięcznymi maluchami na urlopy, od pierwszych dni życia zabieranie go wszędzie ze sobą itd.
No, właśnie gdzie dla Twoich dzieci jest to „tam”, a gdzie „tu”? Który kraj nazwą swoją ojczyzną?
Holandie. W tej chwili Daniel już nie bardzo pamięta, ze mieszkał w Polsce, a Naomi wcale.
  
Zróbmy taką małą „tabelkę” –  Zalety i wady mieszkania zagranicą…
Zalet jest wiele, w tym przede wszystkim materialne i finansowe. Holandia jest krajem bardzo przyjaznym i dbającym o swoich mieszkańców. Poza tym jest krajem bardzo liberalnym i tolerancyjnym, co zgadza się z moimi poglądami . Mi takie poglądy odpowiadają(chociaż wiem, że nie wszystkim ). Wadą dla mnie zawsze jest i będzie odległość.  Żyje z daleka od rodziny, przyjaciół.  Chociaż tu na miejscu jest rodzina mojego męża, to jednak te relacje nigdy nie zastąpią mi obecności moich rodziców, siostry z rodziną czy znajomych, za którymi już od tylu lat po prostu tęsknię.
WP_20150920_14_31_45_Pro

 

About author

No comments

Moi kumple pawie

W sumie zły tytuł…bo nie wiem, czy te pawie to chłopcy czy może dziewczynki. Tak czy siak mieszkały z nami, bardziej my z nimi podczas ...