Nie mogąc dogadać się z wiatrem

1

Od jakiegoś czasu mam wielką ochotę na puszczenie w niebo latawca. Brzmi śmiesznie, ale serio. Od kiedy Groszek kupił takowy (jako element prezentu) siostrze na urodziny, wciąż szukam idealnego momentu. Niestety albo za dużo na głowie, albo… wiatr nie chce współpracować.

Bo ten wiatr jest wredny. Wieje, my się szykujemy, wychodzimy i nic. Ustał. Albo szaleje wtedy, gdy siedzimy z katarem, kaszlem i nicmisięniechceniem pod kołdrą. Co gorsze, jak powiesz niespełna trzylatkowi o opcji zabawy latawcem, zapamięta to i będzie przypominał średnio pięć razy na dziesięć minut.

Na ratunek podczas wymyślania kolejnych atrakcji w zamian za szybującą zabawkę, przyszły nam dwie paczki. Jedna od DUMEL, a druga od firmy Pokój z zabawkami. Dały nam chwilę wytchnienia.

W pierwszym pakuneczku dostaliśmy młotek i odkurzacz. Śmieszne takie. No i jak w prawdziwej dżender rodzinie, Pszczółka wzięła młotek, a Groszek odkurzacz.

14407530_1362554710438785_929979172_n

14442833_1362554713772118_1195184865_n

Podobają mi się teksty jakie urządzenia wydają. Zdaje się, że dzieciom też przypadły do gustu. Mamy nawet wersję alternatywną, gdy Ptysie pomagają mi odkurzać wybrzmiewa „hej, hej to ja odkurzacz party!” (jest coś w stylu „hej, hej to ja odkurzacz Marty/Marcin” – nie wiem, bo w uszach brzmi mi odkurzacz party i kropka). Młotek ma bardzo miłą opcję – gumowe elementy. Dla ząbkującej Pszczółki, gryzak jak talala. Wiele radości mamy wtedy, gdy podczas sprzątania bądź naprawiania czegoś, dzieciaki biegną po swoje sprzęty i chcą nam pomóc. Tata swoim młotkiem, a Szymon swoim – bezpieczniejszym dla siebie i otoczenia. Plusem jest to, że zabawki można wyłączyć. Zapewne większość rodziców też ma dość słuchania przez cały Boży dzień nawet zabawnych, ale po czasie upierdliwych gadżetów.

Podczas choroby (jesteśmy już prawowitymi uczestnikami życia żłobkowego – mamy pierwszą chorobę za sobą!) czas umilały nam prezenty od Pokoju z zabawkami. Jesteśmy muzykalną rodziną, dosłownie i w przenośni. Dzieci odziedziczyły ewidentnie zamiłowanie do tej sztuki po nas. Siedzącego w domu Groszka omijała rytmika. A to kiepska sprawa, bo akurat takie tańcowanie chłopak uwielbia. Także z wielkim bananem na ustach zobaczyłam o to:

14114918_604063223109211_3097119878950618177_o

Idę o zakład, że dzięki tym płytom maluchy szybciej wyzdrowiały. Do tego codzienne koncerty i genialna nauka (Sz nas uczył oczywiście) przeróżnych piosenek, rymowanek, kółek graniastych, baloników okrąglutkich i tak dalej. Genialne!

Do tego jeszcze, fajna sprawa – minutnik do mycia zębów. Gadżet, który sprawia, że „szczotka, pasta, kubek, ciepła woda” to jeszcze większa dla dzieci przygoda! (wcale nie czuję, kiedy rymuję ;)).

minutnik-do-mycia-zabkow-bigjigs

No i jeszcze nie mogę zapomnieć o nowej koleżance Mai – Dominice. Gdy dowiedziałam się, że będę miała córkę, bardzo chciałam kupić jej lalkę. Taką „szmaciankę”, nie żadną plastikową, z przerażającymi oczami i (zapewne smacznymi, aczkolwiek nie zdrowymi) włosami, które wchodzą we wszystkie otwory ludzkiej twarzy. Nie pamiętam, jak to było, ale chyba nie znalazłam odpowiedniej. A tu niespodzianka! W pokoju z zabawkami czekała na mnie ta właśnie lala.

lalka-szmaciana-dominika-bigjigs-bjd002

Teraz może nie ma już tak ułożonej fryzury i czystej sukieneczki, ale to tylko świadczy o dobrej zabawie! A wiecie co? (nie śmiać się, mnie zaskoczyło!) Ta lalka ma nawet majtki! Do niczego nie można się teraz przyczepić!

Także jak widzicie, przez chwilkę Ptysie zapomniały o latawcu. Z chęcią wracają do domu i bawią się nowymi zabawkami słuchając muzyki. Teraz jednak muszę kończyć ten tekst i uciekać na dwór, bo co jakiś czas kołyszą się drzewa – może wiatr w końcu będzie bardziej chętny do kompromisu?

About author

Karolina Jaskólska

Jestem młodą mamą, choć znam młodsze. Zostałam nią w wieku 26 lat, ale jako że starość zaczyna się po 99. roku życia mogę się za młodą mamę uważać. Mam cudownego syna i córkę, którzy są dla mnie całym światem. Z zawodu dziennikarka z wykształcenia medioznawczyni. Bardzo lubię to co robię, więc trudno całkowicie zerwać z pracą. Staram się jak tylko mogę chociażby ‘coś skrobnąć’. Żeby oddychać potrzebuję: najbliższych sobie osób, marzeń (które powoli spełniam), celu (który łączy się ze spełnieniem marzeń) i czystego powietrza (którego coraz mniej…) Życzę sobie i czytelnikom przyjemnego spędzania czasu. Mam nadzieję, że nie raz się spotkamy wirtualnie bądź w rzeczywistości.

1 comment

Post a new comment

Targi DZIECKO MAMA TATA

Gdy zakładałam bloga (teraz już stronę) nie sądziłam, że przyniesie mi to aż tyle radości. Co dla mnie najcenniejsze, również możliwości poznawania cudownych ludzi i ...