Księżycowy krajobraz za oknem

0
6

Z cyklu Matka Polka na Obczyźnie

Jej miejsce na ziemi to wyspa o dość surowym klimacie. Jej dom jest tam, gdzie niektórzy wierzą w Elfy. Poznajcie Olgę, autorkę strony Polka na Islandii

5

Jak to się stało, że wybrałaś właśnie Islandię?

Na Islandię pierwszy przyjechał mój brat. Gdy był już tam zadomowiony, w 2005 roku pojechałam do niego na wakacje. Po miesiącu wróciłam do kraju, jak się okazało na krótko. W październiku 2005 odwiedziłam go ponownie, tym razem już z wizją pracy przez rok i powrotu do Polski na studia. Stało się inaczej. Od 17 października 2005 mieszkam w Islandii na stałe. Od tamtego dnia do kraju jeżdżę już tylko na wakacje. Poszłam na Uniwerek kilka lat później – już na Islandii.

A co zauważyłaś, odczułaś najbardziej po przeprowadzce?

Pierwsze wrażenie to ładne drogi, czyste powietrze, surowość, księżycowy krajobraz. Nie do przeoczenia jest oczywiście silny wiatr i brak upałów latem, co akurat mi bardzo odpowiada.

A różnice kulturowe są bardzo zauważalne?

Islandczycy są wyluzowani, co niestety często nie jest rozumiane przez naszych wiecznie zabieganych i goniących za wszystkim rodaków. My nie mamy cierpliwości. Oni zaś są opanowani i wyciszeni. Załatwianie spraw w islandzkich urzędach nie przypomina w niczym wizyty w polskiej skarbówce.

A jakie są różnice w wychowaniu dzieci?

Dzieci na Islandii są hartowane od małego. Śpią dużo na dworze, na spacerach albo po prostu są wystawianie w wózkach przed dom. Częstym widokiem jest rząd wózków przed kawiarnią ze śpiącymi dziećmi w środku, podczas gdy rodzice siedzą na kawie. Dzieci od małego chodzą również na baseny (odkryte). Często biegają po dworze ubrane (moim zdaniem) nieodpowiednio do pogody. W przedszkolach jest obowiązkowe wyjście na podwórko dwa razy dziennie, niezależnie od warunków na zewnątrz.

4

A czy tak jak w Polsce są problemy z miejscem w żłobku czy przedszkolu?

Raczej tak. Do przedszkoli jednak można zapisać 18-miesięczne dziecko i jeżeli tylko dana placówka ma miejsce, to taki maluch będzie do przedszkola uczęszczał. Jednak coraz trudniej o miejsca dla dwulatków, więc tym samym nie ma miejsc dla dzieci młodszych.

W jakim języku mówi Twoje dziecko. Czy Wy rozmawiacie po islandzku?

Ja mówię po islandzku od kilku lat i tym językiem porozumiewam się na co dzień. Mój partner stanowczo woli posługiwać się angielskim, niechętnie uczy się islandzkiego. Do Vincenta mówimy oczywiście po polsku i tym językiem świetnie się posługuje. Odkąd miał niespełna 2 latka chodzi do przedszkola, gdzie mówią tylko w języku islandzkim, tam też się jego nauczył. Na tę chwilę mój niespełna trzylatek mówi pięknie po polsku i potrafi porozumieć się po islandzku. Znam wiele polskich dzieci, które nie mówią w ojczystym języku po powrocie do domu, czy też mieszają języki. Na tę chwilę Vinnie ma świetną świadomość tego, że w jego życiu są dwa języki i potrafi się automatycznie przestawić z jednego na drugi gdy na przykład odbieram go z przedszkola.

Co Ciebie najbardziej denerwuje w Islandczykach i życiu na wyspie?

Nie wiem czy można powiedzieć, że to mnie denerwuje, ale na pewno jest coś do czego muszę się przyzwyczaić, czyli skala. Na Islandii wszystko jest małe. Największe centrum handlowe na Islandii to wielkość przeciętnego pasażu w małym mieście w Polsce. Jest to na pewno rzecz do której trzeba przywyknąć.

Coraz więcej osób odkrywa Islandię. Największa mniejszość narodowa na wyspie to Polacy. Masz z nimi kontakt? Są jakieś inicjatywy polonijne?

Mam bardzo dobry kontakt z rodakami. Pracuję otoczona Polakami oraz udzielam się w stowarzyszeniach i wydarzeniach polonijnych. Także Polacy i Polonia otaczają mnie każdego dnia.

Wróciłabyś do Polski?

Nie rozważam nawet tego. Nie ma takiej myśli w mojej głowie. Tu jest mój dom. Polska zawsze będzie w moim sercu, ale to w Islandii mam pracę, dom, całą rodzinę i tu chcę zostać, rozwijać się, budować dom i wychowywać dziecko.

9

Pytanie trochę z innej beczki – Islandczycy wierzą w elfy, a Ty?

To, że Islandczycy wierzą w elfy to też bardzo odważne stwierdzenie. Ci co wierzą, otwarcie o tym mówią, a Ci co nie wierzą nie wyśmiewają i szanują pozostałych, stąd przeświadczenie, że wszyscy wierzą. Ja wierzę (śmiech)

Interesuje mnie też kuchnia islandzka. Do dziś pamiętam zapach i smak suszonych ryb… Co jeszcze charakteryzuje ich dania?

Suszona ryba to przysmak mojego syna i jego kuzynostwa w Polsce nie warto oceniać tylko po zapachu czy wyglądzie. Ja osobiście lubię islandzką kuchnię i takie przysmaki jak plokkfiskur czy kjötsúpa to moje ulubione dania. Z takich pospolitych, tradycyjnych dań lubię naprawdę wszystko. Nie próbowałam nigdy rekina, płaszczki czy też tradycyjnych dań, które islandczycy spożywają w miesiącu Thorra (okolice lutego), a to te często są uważane za najbardziej ekstremalne islandzkie dania, jednak Islandzczycy nie odżywiają się tak na co dzień.

unnamed1

Opowiedz jak wygląda dzień i noc polarna. Wiele osób „boi się” ciągłej ciemności bądź wręcz przeciwnie – długo trwającego dnia. Jak sobie radzisz?

Nie robię nic specjalnego, po prostu funkcjonuję normalnie z zegarem biologicznym. Zimą ciężko jest się podnieść o 7, gdy na dworze nadal ciemno, a latem ciężko zasnąć gdy za oknami jasno, jednak do wszystkiego można się przyzwyczaić. Żaluzje w okresie letnim dla osób, które nie potrafią spać, gdy za oknami jest jasno, to podstawa. Zimą zaś, uwielbiam wykorzystywać ciemność za oknem i korzystać tylko z małego bocznego światła i świeczek w domu. Jest bardzo romantycznie.

Często odwiedzasz Polskę?

Maksymalnie dwa razy w roku. Podróżujemy też w innych kierunkach, więc nie zawsze jest czas, aby odwiedzić Polskę. Ale staramy się zawsze znaleźć trochę czasu na wizyty u rodziny.

Czego najbardziej Ci brakuje?

Długo zastanawiałam się na odpowiedzią i przychodziły mi do głowy takie błahostki jak dobry chleb, wybór produktów, ciepłego lata, ale nie… niczego takiego mi nie brakuje. Całą najbliższą rodzinę mam na miejscu, więc za nimi też nie tęsknię. Brakuje mi różnorodności wydarzeń kulturalnych, polskiego kina, polskiego teatru i weendowych wyjazdów na zakupy do miasta oddalonego o 100km (śmiech). Tutaj wszystko jest pod ręką, w jednym mieście i wszystko jest mniejsze.

7 8 unnamed unnamed3

About author

Karolina Jaskólska

Jestem młodą mamą, choć znam młodsze. Zostałam nią w wieku 26 lat, ale jako że starość zaczyna się po 99. roku życia mogę się za młodą mamę uważać. Mam cudownego syna i córkę, którzy są dla mnie całym światem. Z zawodu dziennikarka z wykształcenia medioznawczyni. Bardzo lubię to co robię, więc trudno całkowicie zerwać z pracą. Staram się jak tylko mogę chociażby ‘coś skrobnąć’. Żeby oddychać potrzebuję: najbliższych sobie osób, marzeń (które powoli spełniam), celu (który łączy się ze spełnieniem marzeń) i czystego powietrza (którego coraz mniej…) Życzę sobie i czytelnikom przyjemnego spędzania czasu. Mam nadzieję, że nie raz się spotkamy wirtualnie bądź w rzeczywistości.

No comments

teatrbaniek_plakat

Teatr Baniek Mydlanych

„Dziwactwa mistrza Bulbasa”, zachwycające widowisko edukacyjno-rozrywkowe, opowiadające o czarodziejskim kraju olbrzymich baniek mydlanych – Bańkolandzie, po sukcesie wiosennej trasy koncertowej, kolejny raz wyrusza w kolorowe ...