CIESZY NOwe zdobyte miejsce

1

W tym roku utwierdziłam się w przekonaniu, że nie trzeba daleko wyjeżdżać aby odpocząć czy odkryć coś niesamowitego. Wiadomo, z dziećmi wypoczynek wygląda inaczej. Sęk w tym, aby znaleźć miejsce, które będzie dostarczało przyjemności i atrakcji zarówno dla dużych i małych

Wakacyjne wolne w tym roku przypadło na sierpień. Plany na wyjazd urlopowy? Hmmm do ostatniej chwili zerowe. Może coś ogarnąć w domu, może jednodniowe wycieczki…takie masło maślane. Ostatecznie jednak postanowiliśmy spakować tobołki i wyjechać, gdzieś blisko, byleby uciec od spraw codziennych. Nic nie musieć. Ani sprzątać, ani nawet myśleć o tym, że należy posprzątać. Olać pranie, poniekąd gotowanie i wyluzować. Jak to się mówi – zmienić klimat.

Szybka decyzja i szybkie poszukiwanie celu. Miało być niedaleko, w bliskości z naturą, najlepiej agroturystyka. No i padło na Cieszyno w województwie zachodniopomorskim. Osiem minut od Złocieńca, nieopodal Drawska. Pojechaliśmy samochodem, także do zwiedzania też coś się znalazło. Cieszyno to totalna wieś z jednym sklepem i czystym jeziorem Siecino. Rewelacja. Widoki koiły pragnącą wypoczynku duszę. Nawet pogoda była tak miła, że pozwoliła kilka razy zamoczyć nóżki (dzieci mają chyba nogi do brody…) w przejrzystej wodzie. Dla entuzjastów wędkowania to dobre miejsce na połowy. Widzieliśmy sielawę, szczupaki, okonie. To jezioro jest również genialnym miejscem do nurkowania.

21147130_1749466358414283_1152923423_o

21169245_1749466338414285_1960458052_o

Jak jedni łowią czy nurkują, inni mogą opalać się na plaży. A nawet dwóch. Jedna nazwana jest uroczo „Gęsia Łączka”, druga jest na „Wyspie Ostrów”. W samym Cieszynie część plaży jest niestrzeżona, ale po przejściu przez krzaczki, bądź oficjalnie chodnikiem dookoła, trafiamy na część gdzie czuwają ratownicy. Jest tam również mała restauracja, wypożyczalnia sprzętu wodnego, coś w stylu wodnego jump parku (tor przeszkód, gdzie możemy z dmuchanej dużej zjeżdżalni zjechać do wody, wdrapać się i później skoczyć z dmuchanej wieży i tak dalej) oraz park pałacowy. Co do tego ostatniego, jest to park w którym prócz pałacyku znajdują się dorodne drzewa: jodły, świerki, cyprysiki, złotokap, oliwnik srebrzysty, daglezje. Taki mini park dendrologiczny.

W tym roku lasy obrodziły w grzyby. Można było je znaleźć niemal bez szukania. Tak mówi mój tata, ja nie znalazłam ani jednego…grzybiarka ze mnie kiepska. Za to spacery szlakami turystycznymi sprawią przyjemność każdemu, nawet bez grzybów. Kto ma możliwość zabrania ze sobą roweru niech śmiało skusi się na (chociaż) jedną z propozycji: szlak dookoła jeziora Siecino, „Zwiniętych Torów”, Szlak Drawy, Szlak Przyrodniczy Drawskiego Parku Krajobrazowego, czy szlak Wzniesień Moreny Czołowej. Jakaż ta nasza przyroda jest piękna….!

Mieszkaliśmy w gospodarstwie agroturystycznym Pod Wiatrakiem, co prawda nie było zwierząt jak w Bojadłach, ale miejsce nadrabia innymi walorami. Można powiedzieć/napisać, że domki letniskowe znajdują się na przygotowanej specjalnie dla gości części dużego ogrodu. Dla zwolenników namiotów też znajdzie się kawałek trawy. Są drewniane huśtawki, wiata przy ognisku, grill przy każdym domu. A w środku drewnianego campingu może spać około 4 osób. Dlaczego około? Bo nas była trójka dorosłych i dwoje dzieci – wszyscy się pomieściliśmy, a nawet jeszcze jedna osoba dałaby radę do nas dołączyć. Standard bardzo dobry. Na miarę XXI wieku – wi-fi, telewizor. Łazienka ładna, czysta i z ciepłą wodą. Co tam jeszcze…kuchnia wyposażona. Plaża po drugiej stronie ulicy. Jest naprawdę okej.

img_0869

21082187_1746260745401511_338316724_o

21081638_1746260305401555_879247666_o

21146927_1749452045082381_302754378_o

Przed domkiem można rozłożyć kocyk i bawić się na całego. My brudziliśmy się farbami, układaliśmy puzzle, szukaliśmy małych przyjaciół przy pomocy lupy, graliśmy w przeróżne gry, czytaliśmy, graliśmy w nogę, siatkę i coś podobnego do głupiego Jasia (przepraszam wszystkich Jasiów!). Wymienić nie zdołam wszystkiego! W skrócie – spędzaliśmy czas na przyjemnościach!

Najlepsze w takich wyjazdach jest dla mnie to, że nic nie muszę. Przez tydzień mój styl przypominał najwygodniejszy styl kanapowy (a wychodziłam do ludzi…może nie powinnam tego pisać….;)). Nie malowałam się, nie spinałam, nie myślałam o praniu, odkurzaniu, zmywaniu. Spędzałam czas z rodziną, tak na sto procent. I to w tym wszystkim jest najpiękniejsze.

img_0896

img_0906

img_0922

img_0987

 

 

About author

Karolina Jaskólska

Jestem młodą mamą, choć znam młodsze. Zostałam nią w wieku 26 lat, ale jako że starość zaczyna się po 99. roku życia mogę się za młodą mamę uważać. Mam cudownego syna i córkę, którzy są dla mnie całym światem. Z zawodu dziennikarka z wykształcenia medioznawczyni. Bardzo lubię to co robię, więc trudno całkowicie zerwać z pracą. Staram się jak tylko mogę chociażby ‘coś skrobnąć’. Żeby oddychać potrzebuję: najbliższych sobie osób, marzeń (które powoli spełniam), celu (który łączy się ze spełnieniem marzeń) i czystego powietrza (którego coraz mniej…) Życzę sobie i czytelnikom przyjemnego spędzania czasu. Mam nadzieję, że nie raz się spotkamy wirtualnie bądź w rzeczywistości.

1 comment

Post a new comment

Matki na Dzikim Zachodzie

Na pomysł zorganizowania tego spotkania wpadłyśmy, bo w Szczecinie mało jest organizowanych tego typu wydarzeń. Szukałyśmy nazwy, postawiłyśmy na „Matki na Dzikim Zachodzie”, Kasi („Mama ...