Barcelona, miasto radości

0

Z cyklu Matka Polka na obczyźnie

 

Kto był w Barcelonie zapewne pragnie tam wrócić. A jak się tam mieszka? Moja rozmówczyni – Aurelia Połeć, autorka strony http://mama-w-barcelonie.blogspot.com/, odpowie nie tylko na to pytanie

Chyba najtrudniejsze pytanie ludzkości – Jakim jesteś człowiekiem?

Zazwyczaj lepiej nam wychodzi opisywanie innych (śmiech). Zacznę oficjalnie – mam na imię Aurelia, jestem młodą mamą cudownego 9-miesięcznego chłopca i mieszkam na stałe w Barcelonie. Od lat kocham się w Hiszpanii, a do Barcelony przyciągnęła mnie miłość, spełniając tym samym moje marzenie o mieszkaniu w tym pięknym kraju. Jakim jestem człowiekiem? Myślę, że przede wszystkim dobrym, skorym do pomocy i nieobojętnym na drugiego człowieka. Do życia podchodzę z dystansem, staram się czerpać radość z każdej, nawet najmniejszej chwili wychodząc z założenia, że należy cieszyć się tym, co się ma, zamiast narzekać na to, czego się nie ma, ponieważ zamiast lepiej, zawsze może być przecież też gorzej. Inni określają mnie jako odważną – podjęłam decyzję o przeprowadzce do innego, tak różnego kraju, zostawiając dotychczasowe życie za sobą, choć ja sama tak o sobie nie mówię.

Radosne i pozytywne podejście. Spora dawka słońca, szczęście i spełnione marzenie robi swoje (śmiech). Różnice kulturowe w porównaniu z Hiszpanią, jak zauważyłaś są spore. To trudny kraj dla Polki?

Ciężko powiedzieć, czy Hiszpania to trudny kraj dla Polki, ponieważ każdy Polak, oprócz naszych stereotypowych cech, jest inny. Jednym styl życia w Hiszpanii odpowiada, inni się w nim nie odnajdują. Ja zaliczam się do tej pierwszej grupy i zwyczajnie lubię życie w Barcelonie. Oczywiście nie wszystko jest kolorowe i zaaklimatyzowanie się w nowym miejscu z dala od bliskich zawsze jest trudne, a Hiszpania dodatkowo znacznie różni się od Polski. Jeśli lubisz spokój, zorganizowanie, punktualność, ciszę i przeszkadzają Ci upały oraz turyści – Barcelona to niestety nie miejsce dla Ciebie (śmiech)

KODAK Digital Still Camera

Do Hiszpanii przywiały Cię marzenia.

Hiszpanię odwiedzałam już od dobrych kilkunastu lat, widziałam wiele miejsc i z każdą wizytą zakochiwałam się jeszcze bardziej. Ostatecznie na studiach magisterskich, udało mi się dostać na wymianę studencką i takim sposobem wyjechałam do Barcelony. Tam poznałam mojego obecnego partnera i po skończonych w Polsce studiach i obronie magisterskiej, podjęłam decyzję o stałym zamieszkaniu w Barcelonie, oczywiście wraz z moim partnerem. Właściwie już na początku naszej znajomości nie ukrywałam, że bardzo chciałabym przenieść moje życie do Hiszpanii. Dlatego byliśmy niemalże przekonani, że po zamknięciu wszystkich spraw w Polsce, tak właśnie się stanie. No i cóż, nie myliliśmy się!

A co najbardziej lubisz w Hiszpanii?

Klimat. Chyba nikogo tym nie zaskoczę (śmiech). Nigdy nie znosiłam zimy i mrozów, więc lato, które trwa dobrych kilka miesięcy jak najbardziej mi odpowiada. Choć oczywiście bywają dni, gdy upały są nie do zniesienia i marzysz jedynie o kąpieli w zimnym morzu. Lubię hiszpańską zieleń, ich dbanie o przyrodę, o estetykę miast. Zawsze chwalę ich pozytywne podejście do życia, uśmiech i powszechny entuzjazm. Są na ogół uprzejmi, nie dystansują się bez potrzeby, są otwarci i nigdy nie spotkała mnie żadna przykrość z racji bycia obcokrajowcem. I kuchnię hiszpańską również lubię, no, może oprócz owoców morza. Gdybym miała uogólnić, powiedziałabym, że lubię to, że życie tutaj jest jakby weselsze, przyjemniejsze i ubrane w radosne kolory.

Dokładnie! To pozytywny pełen radości kraj. Bardzo mi brakuje takiego podejścia w Polsce. A Tobie czegoś brakuje, ale w Barcelonie?

Z rzeczy oczywistych brakuje mi polskiego jedzenia – kiełbasy, kabanosów, czy śledzia. Tak, jest polski sklep, ale niestety daleko. Nie zawsze, gdy mam ochotę, mogę kupić sobie polską krakowską. Tęsknię oczywiście za bliskimi, rodziną jak i przyjaciółmi. Hiszpanie nie należą do osób zorganizowanych, a już na pewno nie punktualnych. Dlatego brakuje mi właśnie owej organizacji przy załatwianiu jakiejkolwiek formalności. Czasami doskwiera mi sjesta i czas, w którym sklepy i urzędy są zamknięte. Naprawdę, aby załatwić jakąkolwiek formalność, należy uzbroić się w cierpliwość, ponieważ momentami ma się wrażenie, że pracownicy wiedzą mniej, niż Ty. Zdecydowanie wolę godziny pracy Polaków, do których zresztą jestem zwyczajnie przyzwyczajona. Godzina 14-15 to najlepszy dla mnie czas na wyjście z domu, kiedy okazuje się, że większość sklepów jest niestety zamknięta do godziny 17-17.30.

img-20160921-wa0085

Jak wygląda bycie mamą w Hiszpanii?

Ja wychowuję mojego synka według tego, co podpowiada mi mój rozum oraz serce, więc na to nie ma wpływu życie w Hiszpanii. Na sprawy typu – przedszkole, szkoła, opieka zdrowotna nie mam niestety wpływu, choć nie narzekam. A jeśli chodzi o różnice w wychowaniu, to owszem są. Hiszpanie wychowują bezstresowo, dzieci mają więcej luzu, nie nakłada się im tylu obowiązków. Często latem najmłodsze dzieci biegają jeszcze po placu po godzinie 22 czy 23. Mam wrażenie, że pozwala się im na więcej, nierzadko same decydują o wielu sprawach. W szkołach zwracają się do nauczycieli na ty. Oczywiście to te najbardziej widoczne różnice. Kocha się dzieci tak samo mocno, zdaje mi się po prostu, że wychowuje się je mniej radykalnie.

A jak wygląda sprawa języka u Was w domu?

Ja i mój partner rozmawiamy tylko po hiszpańsku, natomiast do synka mówię zawsze po polsku. Tata zwraca się do niego po hiszpańsku, a w szkole nauczy się katalońskiego, więc czeka go nie lada wyzwanie z trzema językami (śmiech). Ja nie wyobrażam sobie, aby moje dziecko nie znało języka polskiego i nie mogło, choćby porozumieć się z jedną ze stron swojej rodziny. Będę pielęgnowała w nim polskość i choć zadanie może nie być łatwe, ponieważ mieszkamy w Hiszpanii i na pewno będzie mu łatwiej i wygodniej posługiwać się hiszpańskim, którego będzie używał na co dzień, postaram się zadbać o to, aby język polski oraz Polska były dla niego równie ważne.

KODAK Digital Still Camera

Masz kontakt z Polakami?

Kontakt z Polakami w Barcelonie mam bardzo znikomy. Istnieje grupa kobiet, Polek na Facebooku i dwa razy udało mi się uczestniczyć w zorganizowanym spotkaniu, jednak ze względu na synka oraz godziny pracy jego taty, nie jest to łatwe.

A myślisz o powrocie do Polski?

Na chwilę obecną nie myślimy o przeprowadzce do Polski. Mój partner nie ukrywa, że fascynuje go nasz kraj i chciałby w przyszłości móc pomieszkać w Polsce choć przez chwilę, ze zwykłej ciekawości. Dotychczas spędzaliśmy tam jedynie urlopy, a urlopu nie można oczywiście porównać do faktycznego życia, ale to bardzo odległe plany, a właściwie bardziej gdybanie, niż plany.

Są jakieś stereotypy dotyczące polek, jak i te dotyczące mieszkańców Hiszpanii?

Stereotypy dotyczące Polaków istnieją, jak najbardziej. Kiedyś nawet pisałam o tym na blogu. Hiszpanom Polacy kojarzą się z ludźmi poważnymi, surowymi, ale za to wykształconymi. A sama Polska to dla wielu Hitler, obozy koncentracyjne oraz zima i śnieg. A o stereotypy dotyczące Hiszpana trzeba by było zapytać Polaków (śmiech). Myślę, że te najbardziej znane dotyczą ich gorącego temperamentu, latynoskiego podrywu, krzykliwego charakteru i umiłowania do fiesty i sjesty.

17201258_237690356701936_7062223188217009322_n

Jak wygląda Twój dzień? Niejedna osoba Hiszpanię kojarzy z wiecznym urlopem (śmiech)

Oj, moje życie w Hiszpanii nie ma nic wspólnego z wiecznym urlopem i rozczaruję Was, ale nie przesiaduję pół roku na plaży. Mój dzień wygląda podobnie do dnia typowej mamy. Moje życie skupia się na ten moment na dziecku, któremu poświęcam cały czas. Niestety moja rodzina, jak i rodzina mojego partnera mieszka bardzo daleko, dlatego wizyty możliwe są kilka razy w roku, co nie ułatwia życia. W tygodniu zajmuję się więc synkiem. Gdy pogoda dopisuje, dużo spacerujemy. W weekendy, kiedy tata ma wolne, spędzamy czas razem, w miarę możliwości organizujemy sobie rozrywki adekwatne do obecnej sytuacji życiowej. Mam na myśli bycie rodzicami. Z 9-miesięcznym dzieckiem nie wszystko można bowiem zrobić. W wolnych chwilach spotykamy się z przyjaciółmi. Tak, jak wspomniałam, myślę, że niewiele różni się ono od życia wielu innych rodziców. A jak przyjdzie lato, to może i faktycznie będziemy smażyć się na plaży.

17426095_243341742803464_3147315074913867283_n 17619592_1556798644360382_2019346160_n 17887220_1573803072659939_5482919_o 17972119_257064921431146_3143495723457732786_o 17991641_259227551214883_2815262183250307583_o 20150802_143739 20150825_181121 img-20150315-wa0096 img-20150315-wa0100

About author

Karolina Jaskólska

Jestem młodą mamą, choć znam młodsze. Zostałam nią w wieku 26 lat, ale jako że starość zaczyna się po 99. roku życia mogę się za młodą mamę uważać. Mam cudownego syna i córkę, którzy są dla mnie całym światem. Z zawodu dziennikarka z wykształcenia medioznawczyni. Bardzo lubię to co robię, więc trudno całkowicie zerwać z pracą. Staram się jak tylko mogę chociażby ‘coś skrobnąć’. Żeby oddychać potrzebuję: najbliższych sobie osób, marzeń (które powoli spełniam), celu (który łączy się ze spełnieniem marzeń) i czystego powietrza (którego coraz mniej…) Życzę sobie i czytelnikom przyjemnego spędzania czasu. Mam nadzieję, że nie raz się spotkamy wirtualnie bądź w rzeczywistości.

No comments

Jestem świadoma

Tytuł brzmi jak wyznanie. Z biegiem czasu, w odniesieniu do mojej strony to zdanie nabiera siły. Tym mocniej po Spotkaniu Świadomych Blogerek w Bydgoszczy